Cześć kochani. W dzisiejszych poście wiele zapachów. Wypaliłam w domu wszystkie zapasy moich wosków i nadszedł czas na zakupy. Bardzo lubię gdy w moim pokoju unosi się w powietrzu kwiatowy zapach ale zawsze mam problem z podjęciem decyzji odnośnie zapachów. Tym razem nie mogłam się zdecydować między owocowym a kwiatowym. W ostateczności zakupiłam wosk o zapachu smoczego owocu i miętowy. Bardzo urzekł mnie zapach wiśni niestety wiśnia poczeka na kolejne zakupy, z nowości najnowszym zapachem jest lipa. Spytałam ekspedientki czy jest już dostępna, Pani oznajmiła mi z wielkimi uśmiechem, że zapach lipy został już wykupiony. Wielka szkoda, widocznie musi być naprawdę piękna, skoro tak szybko znika z półek sklepowych.
W grudniu wymieniłam swój stary kominek na nowy Yankee Candle, kominek jest solidny z głęboką miseczką w szarym kolorze. Jest ładnie ozdobiony firmowym napisem. Zapłaciłam za niego około 90zł a teraz widziałam,że są w promocji. Bardzo łatwo się czyści i dobrze nagrzewa. Jako pierwszy w kominku wylądował wosk smoczego owocu. Wosk ma słodki intensywny zapach, który po pewnym czasie słabnie. Już drugi tydzień go palę i muszę wymienić go na świeczkę, bo przestałam czuć jego zapach. Człowiek zbyt szybko przyzwyczaja się do tych samych zapachów i przestaje je odczuwać dlatego trzeba je urozmaicać innymi. Jak tylko przestaje czuć wosk to wymieniam go na świeczkę o zapachu wanilii.
Będąc na zakupach w Biedronce kupiłam ulubione świeczki Aril o zapachu wanilii i różowej róży. Świeczka różana została zapalona zaraz po powrocie z Biedry i jej zapach podobny jest do różanego mydełka Luksji. Kocham dostawać róże, to piękne kwiaty. Wracając do wosków po smoczym owocu przyszedł czas na miętę, wosk ma piękny kolor soczystej zieleni. Jego zapach bardzo realistycznie przypomina prawdziwą miętę. Pamiętam jak kiedyś moja babcia miała w ogrodzie miętę i suszyła ją na słońcu do zaparzania. Uwielbiam zapach mięty ale nie lubię jej pić i napojów z dodatkiem mięty.
Wosk o zapachu mięty dla mnie bomba,jestem naprawdę z niego zadowolona. Smoczy owoc o wiele mniej przypadł mi do gustu,piękny zapach ale chwilami przestawałam go czuć i jak dla mnie jest słabszy trwałością zapachu. Świeczka o zapachu róży jest naprawdę urocza, jej zapach mydlanej róży idealnie nadaje się np. do łazienki na relaksacyjne kąpiele w piance. Ta o zapachu wanilii też jest niczego sobie ale nie przebije swoim słodkim zapachem owocowych świeczek. Najlepszym woskiem jest zapach mięty a świeczką zdecydowanie wanilia. Świeczki Aril z Biedronki są naprawdę bardzo wydajne i często je kupuję jak tylko pojawią się nowe zapachy.
Na święta miałam zapach zimowego lasu i pomarańczy w goździkach. Był też zapach bzu i zielonej herbaty. Bardzo żałuję, że nie kupiłam więcej tej z pomarańczowej bo jej zapach bym obłędny. Nie ma nic lepszego od zapachu pomarańczy w goździkach i ten korzenny aromat ahh... Zawszę kupuję świeczki w tych szerszych szklanych pojemnikach, mam ich już bardzo dużo w domu po wypalonych świecach i nie wiem co nimi zrobić. Świeczka jak producent informuje ma starczyć na 22 godziny i kosztuje 4,99 zł za sztukę. Gdyby to byłe te wysokie to nadawały by się na szklanki do soku ale do tych nie mam pomysłu.
Może wy będziecie miały jakiś pomysł jak te szklane pojemniki wykorzystać w domu? Napiszcie swoje propozycje w komentarzach. Ostatecznym moim pomysłem jest ich wyrzucenie do kosza na szkło, jeśli nie znajdę dla nich zastosowania. Ciekawa jestem Waszych typów w temacie świec i wosków. Jakie zapachy najbardziej lubicie i jakie marki tych produktów polecacie?




